Wioślarstwo
W czasie studiów w Toruniu dałem się wciągnąć do pracy w AZS. Szybko poznałem smak pływania po Wiśle, najpierw na łodziach turystycznych, później zaczął się ciężki trening wioślarski. Nie obyło się bez wywrotki i kąpieli w zimnej Wiśle.
Pływanie na skiffie (jedynka) dawało poczucie niezależności i świadomości, iż można liczyć jedynie na swoje siły, natomiast dwójka podwójna, czwórka ze sternikiem i ósemka wymagały już umiejętności pracy zespołowej. Zbyt wielkich osiągnięć sportowych nie było, ale największym jednak sukcesem było zdobycie w konkurencji ósemek akademickiego wicemistrzostwa Polski.
Nowym doświadczeniem było przygotowywanie wioślarskiej załogi z Iławy do udziały w telewizyjnym teleturnieju miast. Do Iławy wracałem jeszcze niejednokrotnie, gdyż udało się w 1993 r. zorganizować tam zawody o Puchar Belwederu z udziałem załóg z Torunia, Bydgoszczy i Gdańska, a później pomagałem w organizowaniu klubu wioślarskiego. Było to nawiązanie do międzywojennej tradycji Iławy, gdzie na jeziorze Jeziorak rozgrywano wiele regat, uwiecznionych na starych fotografiach. Z wieści jakie do mnie docierają wynika, że najmłodsi zawodnicy z Iławy powoli dają o sobie znać także na zawodach ogólnopolskich.
Rekreacyjnie pływanie na skiffie stało się przez pewien czas moją pasją. W okresie belwederskim, na odnodze martwej Wisły w podwarszawskim Otwocku, miałem swoją jedynkę, na której, jak tylko czas pozwalał, trenowałem. Z tego narodził się pomysł organizowania wioślarskich zawodów oldboyów. Dzięki kolegom wioślarzom takie regaty odbyły się w Toruniu i Iławie.

Góry
Od kilkudziesięciu lat chodzę po polskich górach.
Przemierzyłem najczęściej z żoną Góry Izerskie, Karkonosze, ale najchętniej chodzimy po polskich Tatrach oraz po drugiej stronie granicy - w Słowacji.

Triatlon
W przyjacielskim gronie kiedyś padło hasło zmierzenia się z małą namiastką prawdziwego triatlonu, w którego skład wchodzi pływanie, rower i bieg. Na znacznie ograniczonych dystansach, nad jednym z jezior kaszubskich uczestniczymy w tej nietypowej koleżeńskiej rywalizacji. Przygotowania do tych zawodów zmuszają do dbania o kondycję. Trochę trzeba wylać pot, by później wytrzymać triatlonowi trudną próbę wytrzymałościową. Chętnie korzystam, zwłaszcza wiosną i latem z rowerowych wypadów, biegów i pływania najpierw w basenie, później na jeziorach kaszubskich. Wprawdzie wyniki sportowe pozostają na poziomie rekreacyjnym, ale kondycja fizyczna stale się poprawia.

Książka
Niestety na czytanie książek, tak jakbym chciał, nie starcza czasu. Nie mogę sobie odmówić jednak przyjemności czytania, zwłaszcza podczas jazdy pociągiem. Zawsze mam w torbie jakąś książkę, którą staram się przeczytać na trasie Gdańsk-Warszawa i powrotem. Z ciekawością sięgam do dobrej książki historycznej, zwłaszcza dotyczącej historii najnowszej Polski. Czytając czuję zawsze oddech doświadczeń pokoleń, które jeszcze przed chwilą zostawiały swój ślad. Wychodzę jednak z założenia, że historia pozwala spojrzeć za siebie wstecz, ale żeby nie popaść w ahistoryczność trzeba patrzeć przed siebie i być tu i teraz, a nie w przeszłości.

 

tel. kom. 602 108 009, e-mail: a.drzycimski@drzycimski.pl kontakt